Razer Imperator, mysz szyta na miarę
środa, styczeń 20, 2010 - 23:08
Nie ma wątpliwości, że to Razer jest wschodząca marką peryferiów gamingowych. Konkurencja tylko mniej lub bardziej udolnie stara się dotrzymać kroku. Designerzy Razera zaskoczyli po raz kolejny tworząc Imperatora. Zapraszamy do zapoznania się z recenzją przygotowaną przez jednego z najwybitniejszych zawodników sceny Call Of Duty Grzegorza "monthy" Kandziorę.
Pierwsze wrażenie

Staranne opakowania produktów Razer’a stały się już klasyką w szybko rozwijającym się świecie peryferii komputerowych. Nie inaczej jest w przypadku Imperatora. Stylowe, czarne pudełko ze srebrnymi i zielonymi dodatkami wzbudza zainteresowanie już na pierwszy rzut oka. Centralne miejsce na pudełku zajmuje zdjęcie pierwszoplanowego aktora tego przedstawienia. Mysz wyłania się z dymu wprowadzając atmosferę tajemniczości, a srebrny napis „Imperator” zaprasza nowego użytkownika do dołączenia do kultu Razer’a.

Otwieranie pudełka porównać można z otwieraniem naprawdę dobrej książki. Na wewnętrznej części okładki znajdziemy myśl przewodnią, a po lekturze pierwszej strony wiemy, że na tym się nie skończy. W środku nie znajdziemy jednak płyty ze sterownikami, a jedynie delikatne zaproszenie do skorzystania ze sterowników na stronie producenta. Oprócz kilku ulotek, wśród dodatków znajdziemy szybki przewodnik po myszce Razer’a, dwie nalepki z firmowym logo, instrukcje dla użytkowników Mac i zwykłych komputerów, nęcący katalog produktów, oraz podstawkę pod napoje. Z największym kubkiem w mieszkaniu podstawka radzi sobie doskonale, niestety musiała uznać wyższość, tudzież większość, litrowego kufla.

Mysz

Już na pierwszy rzut oka widać, że po sukcesie DeathAdder’a firma Razer nie ma zamiaru wracać do tworzenia obłych, oburęcznych myszy. Gryzoń wyprofilowany jest typowo dla użytkownika praworęcznego. Tak jak reszta myszy Razer’a stworzono go z dwóch rodzajów czarnego materiału. Antypoślizgowy, sprawdzony w poprzednich myszach materiał w kolorze matowej czerni zajmuje część myszy przeznaczoną dla dłoni, a boki zajmuje śliski, połyskliwy materiał w odcieniu czerni drogich butów garniturowych. Czerń myszy urozmaicona została tradycyjnymi już podświetlanymi na niebiesko elementami. Znaczek firmowy mruga bardzo leniwie przypominając o wybranym przez nas producencie, natomiast podświetlany po obu stronach scroll dodaje myszy drapieżnego wyglądu.

Mimo, że mysz sprawia wrażenie dużo mniejszej niż DeathAdder czy Mamba to w rzeczywistości różnica sprowadza się do kilku milimetrów. Użytkownicy obyci w świecie myszy po bliższym kontakcie z pewnością spostrzegą podobieństwo budowy Imperator’a do Logitech’a MX 518, którego nie są w stanie zamaskować ani ładniejsze wykonanie, ani też lepsza funkcjonalność nowego dziecka Razer’a. Oprócz standardowych dwóch przycisków Razer Imperator wyposażony jest w scroll’a, dwa boczne przyciski w miejscu trzymania kciuka oraz dwa przyciski odpowiedzialne za zmianę dpi w locie. Jak w przypadku każdej szanującej się myszy scroll oprócz pierwotnej funkcji pełni również rolę trzeciego przycisku. Umiejscowienie przycisków umożliwiających szybką zmianę dpi tuż przy kółeczku jest już rozwiązaniem sprawdzonym. Za to do nowatorskich należy z pewnością zaliczyć możliwości stworzone dla bocznych przycisków myszy, których ustawienie może być zmienione w zależności od potrzeb gracza.

Na spodzie myszki znajduje się niewielki suwak, którym bardzo łatwo można przesunąć boczne przyciski do przodu, bądź tyłu. Jak każde rozwiązanie pozwalające dostosować mysz do własnych potrzeb i to z pewnością przypadnie do gustu co wybredniejszym graczom, zwłaszcza tym z długimi kciukami, którzy nie będą już musieli grać z wiecznie podkurczonym palcem. Kolejny elementem podnoszącym jakość gryzonia jest kabel. W tym modelu Razer rezygnuje z tandetnych, gumowych, wyginających się na wszystkie strony kabelków na rzecz porządnego, utwardzanego, sznurkowego kabla, z którym poradzi sobie każdy gracz, nie ważne jak zagracone ma biurko. Na końcu kabla o podłączenie do komputera prosi się pozłacana końcówka USB.

Software
Aby zaopatrzyć się w Sterowniki Imperator’a udajemy się na stronę producenta i zaopatrujemy się w dwa pliki. Pierwszy to główne sterowniki Razer’a ważące niemal 27mb oraz półtora mega aktualizacji na wersję 1.4. Po każdej instalacji wykonujemy krótki reset sprzętu i voilà. Oczom naszym ukazują się wszystkie możliwości nowego gryzonia. Całość wygląda bardzo skromnie, a w oczy od razu się elegancka prostota w wykonaniu tego softu. Królują tradycyjne dla Razer’a uspokajające kolory zieleni i czerni. Wszelkie funkcje zawierają się na pięciu zakładkach, a korzystanie z nich kwalifikuje się do „idioto odporne”. Po prostu nie ma możliwości, aby ktoś nie potrafił się posłużyć tymi sterownikami.

Na pierwszej zakładce widnieje rysunek myszy, a wszelkie klawisze oznaczone są cyframi. Do każdego z przycisków wybrać można jedną z licznych funkcji z rozwijanego menu. Na drugiej zakładce w prosty sposób ustawić możemy prędkość i dokładność naszego kursora poprzez manipulowanie DPI, częstotliwością oraz akceleracją.

Trzecia zakładka służy do zarządzania profilami. Kilkoma prostymi ruchami możemy zapamiętywać i wczytywać profile, które następnie wybierać możemy jednym klawiszem skrótu (domyślnie mały, owalny przycisk na spodzie myszy).

Czwarta zakładka służy nam do zarządzania makrami, namiot na piątej można wyłączać i załączać do woli podświetlenie myszy.

Gryzoń w akcji
Pomimo pierwszorzędnych wrażeń wizualnych do grania na Imperatorze podchodziłem z lekką rezerwą. W koszykówkę co prawda nie gram, ale piłkę do kosza podniosę z ziemi jedną ręką. A Imperator zdawał się taki malutki… Szczęśliwie praktyka okazała się zupełnie inna. Po dopasowaniu bocznych przycisków Imperator pasuje idealnie do każdej dłoni. Diabeł rzeczywiście tkwi w szczegółach! Test grywalności przeprowadzony został na grze Call of Duty: Modern Warfare, w którą rozegrałem tyle godzin, że każda zmiana musi zostać zauważona.

Dzięki wysokiej jakości ślizgaczom Razer Imperator porusza się doskonale zarówno po podkładce szmacianej (Razer Goliathus Speed Alpha) jak i po twardym tworzywie sztucznym (Razer Destructor). Mysz trzyma się dłoni znakomicie, nie klei się i nie wygląda na zabrudzoną nawet po kilkugodzinnym posiedzeniu. Przyzwyczajenie się do nowego sprzętu też nie stanowi problemu. Już po 30 minutowym graniu gracz ma wrażenie jakby to właśnie na tą myszkę czekał całą karierę, jakby właśnie z nią w dłoni się urodził. Przeskok lewego i prawego klawisza jest niższy niż u większości profesjonalnych myszy, a klawisze reagują na lżejszy nacisk przez co strzela się łatwiej, a gracz ma odczucia jakby jego refleks nieco się poprawił. Boczne klawisze działają również bez zarzutu, natomiast scroll, który do tej pory był mankamentem produktów Razer’a- sprawia wrażenie wręcz niezniszczalnego. Całość sprawia, że na gryzoniu gra się bardzo przyjemnie i chce się do niego wracać.

Podsumowanie
Razer Imperator to niewątpliwie idealna mysz z ogonkiem. Świetny design, idealne dopasowanie do każdej dłoni do tego wspaniała grywalność. Całość wykonana z bardzo dobrej jakości materiałów w sposób przyjemny dla oka. Czego może brakować? Może opcji bez kabelka? Ale to już byłaby przesada, no i kogo stać na takie luksusy? System odważników? Tego przecież i tak nikt nie używa. W zasadzie uczepić się można jedynie jakości suwaka przycisków bocznych. Ale ile razy będziemy to zmieniać jak już dostosujemy na własny użytek? Najważniejsze, że działa.

Imperator to bezwzględnie najlepsza mysz przewodowa z jaką przyszło mi obcować. Jest połączeniem najlepszych cech Razer’a DeathAdder’a i Logitech’a MX518 z kilkoma dodatkowymi bajerami. Cena oscyluje w granicach 70 euro co jest porównywalne z każdą nową myszą na rynku sprzętu profesjonalnego. Cena niby porównywalna, ale skoro porównuje się ja do cen wysokich to siłą rzeczy też jest wysoka.
Grzegorz "monthy' Kandziora




Odpowiedzi
racja, imperator kolejny megahit Razer'a